"; } ?> "; } ?>
"; } ?>

Polecam wszystkim malownicze rejony na północ od Kielc, opis wycieczki dotyczy trasy z Kielc właśnie. Długość trasy 30 km w jedną stronę, licząc od centrum miasta a więc odległość nieduża, pozwalająca na wycieczkę skuterem o każdej pojemności. Ja wybrałem się moją ukochaną Vespą GTS300, ale 50-tki też spokojnie dadzą radę. Wyjeżdżam z Kielc w kierunku Lublina, Sandomierza i Opatowa drogą 74. Można jechać zarówno szybką obwodnicą, na którą wjazd jest obok największej w Polsce galerii handlowej Echo jak i starą drogą obok największego cmentarza w regionie. Trasy łączą się ze sobą w miejscowości Cedzyna. Ja wybrałem szybszą, więc moja Vespa jadąc 120 km/ godz. nie była zawalidrogą na drodze ekspresowej, wywoływała natomiast wyraźne zaskoczenie w oczach kierujących wyprzedzanymi przeze mnie samochodami. Tym bardziej, że jechaliśmy w dwie osoby. Natomiast 50-tkom polecam starą, wolniejszą drogę, czyli wylot ul. Sandomierską. Po połączeniu droga robi się wolna ponieważ przez cały odcinek Cedzyna - Górno jest podwójna linia ciągła i wysepki z przejściami dla pieszych. Jedzie się więc w takim tempie jak najwolniejsze auto na drodze. W praktyce około 60-80 km/godz, więc doskonała prędkość do podziwiania podmiejskich widoków. W Górnie wreszcie skręcamy na lokalną drogę 752, która od razu zaczyna się piąć do góry. Tutaj mały problem z podjazdem mogą mieć mniejsze pojemności, ale droga jest bardzo szeroka, a ruch jest słaby. Co najważniejsze prawie nie spotyka się ciężarówek. Na wierzchołku w Krajnie jest taras widokowy z parkingiem (bezpłatnym) z którego można podziwiać panoramę podgórza. Można także zrobić mały piknik na zielonym trawniku przy parkingu. Obok jest działający w zimie wyciąg narciarski a na dole Święta Katarzyna. Zjeżdżamy do tej miejscowości, mijając wejście do Puszczy Jodłowej oraz zabudowania klasztoru. W centrum Św. Katarzyny jest kilka restauracji, barów i fast-foodów. Ja się nie zatrzymuję i jadę dalej, już czuć Góry Świętokrzyskie, które choć najniższe w Polsce to najstarsze o największej liczbie legend i podań ludowych. Za kilka kilometrów po obu stronach drogi zaczyna się Puszcza i Vespiarz odczuwa to natychmiast, bo po przekroczeniu jej linii mimo upału uderza fala chłodu i niesamowitego zapachu iglastego lasu. Na szczęście po kilku minutach wyjeżdżam z lasu na słoneczne pola a w oddali widać już zabudowania Bodzentyna. Miasto powstałe w roku 1355 ma dwa warte odwiedzenia zabytki, ruiny zamku z XIV wieku oraz zagrodę z 1809 roku. Co ciekawe ma dwa rynki, jeden, gdzie krzyżują się drogi a drugi odkrywamy jadąc na zamek. Miejscowość ma małomiasteczkowy klimat, oparty na swej kilkuset letniej historii. Kiedyś miasto posiadało 6 jarmarków, fabrykę luster i porcelany oraz wiele zakładów rzemieślniczych. Tutaj mieszkali ze sobą Polacy i Żydzi, stanowiący połowę społeczności. W Bodzentynie mieszkał Dawid Rubinowicz, którego pamiętnik został opublikowany w wielu krajach świata. W czasie II wojny światowej miasto wspierało oddział AK Majora Ponurego. Kilka kilometrów od miasta Na Wykusie, znajdowała się duża leśna baza partyzantów, gdzie co roku odbywają się uroczystości kombatanckie Armii Krajowej. Polecam obejrzeć wspomnianą zagrodę, w której całe wyposażenie izb oraz sprzęt domowy i rolniczy są z początku XIX wieku. Wstęp do środka jest płatny, ale symboliczne 1,50 zł od osoby i miła kustosz opowiada i pozwala dotknąć a nawet usiąść na eksponatach, co nieczęsto się zdarza.

Na przeciwległym krańcu miasta jest zamek i choć to blisko, warto zapytać o drogę miejscowych obywateli. Odpoczynek najlepiej zrobić własnie tutaj, gdzie piękne trawniki zachęcają do rozłożenia kocyka piknikowego.

Po pikniku powrót tą sama trasą do Kielce. Ogółem czas trwania wycieczki z postojami do 4 godzin, więc spokojna przejażdżka poobiednia. Dla osób z innych regionów polecam zatrzymanie się na nocleg w jednym z wielu gospodarstw agroturystycznych, których tutaj nie brakuje. Co prawda trochę dziwnie brzmią dla mnie ich reklamy - „internet i tv w każdym pokoju”. Cóż dzisiejsze agro jest zdecydowanie inne niż moje wyobrażenia o wsi polskiej. Na szczęście piękne krajobrazy pozostają, Puszcza Jodłowa i Góry Świętokrzyskie zaś są nadal fantastyczne.

2012 © mixed by sid for all vespas freaks
"; } ?>